Logo pltelephone newemailFb 1VK 1Insta 1YouTube 1PL lang 2RU lang 1

 

000

Obrzędowość ludowa, uruchamiana z kalendarzem kościelnym,
zawiera wiele elementów wywodzących się czy do tradycyjnych wierzeń, lub też praktyków
dotyczących różnych przejawów życia ludzkiego. byli niesłychanie dostępni w treści nie tylko
religijne, ale także wierzeniowe lub wywołujące Obok pierwiastków prawnych, które mają konsekwencje, wynikające z działań wynikających z poprowadzenia
w życiu osobistym iw
poczynaniach, oraz postępowania chronicznego ludzi i dobytek przed
nieszczęściami. Dzięki atrybutom, maskom, przebraniom obrzędów rozszerzonej postaci zdarzenia
.

Odwoływano się do czynności natury, do wróżb, do symboli i zwyczajnych obowiązków zdrowotnych
i dostatek. Czynności te często splatały się z praktykami społecznymi, a atrybuty
pełniły rolę praktyka o charakterze magicznym, poprzez poświecenie, które charakteryzowało się
dodatkowym mocem jak np. palmy, święcone zioła, jaja, woda.

I. Adwent

Późna jesień była za okres, w którym ziemia aż do odpoczynku. nie jest możliwe, aby to
zakłócać. Nie wykonywano żadnych prac w polu, „bo
następnie ziemia odpoczynku” „bo ziemia ułożyła się do snu”.
Dawniej wierzono, że w adwencie dusze opuszczają swoje siedziby w „innym świecie” i
wracają na ziemię pomiędzy żywymi. Ponieważ nie jest to wynik dla nich tajemnicą,
dlatego ujawniono ich podstawowe, wróżąc, co następuje rok.

1. Św. Andrzeja (30.11) przywódca

, w którym uprawiano wróżby była wigilia św. Andrzeja. Przed
wejściem do wróżby dziewczęta jest dostępna pomoc św. Andrzeja poprzez
śmierć i zachowanie postu. Wieczorem schodzący do podstawowego domu, najlepiej samego siebie
, na uboczu, w różny sposób stosowany w tajemnicy przed kawalerami.
Praktykowano lanie wosku do naczyń wypełnionych wodą przez ucho od klucza
lub przez miotłę. Z cienia rzucanego przez dekorację na dekorację, co je czeka.
Popularne wiadomości. Stojąc tyłem do drzwi rzucały je za siebie. Jeśli upadł
noskiem w wyjściu do dziewczyny „wyda się” w nadchodzącym roku. Piekły także
placki, które układały się na uroczystości i wpuszczały do ​​izby specjalnie wygłodzonego psa. Polij
placek porwał jako pierwszy, ta wybuchła pierwsza „wydać”. Wiele wróżb przeprowadzanych następnie
w wieczór wigilijny jak obliczenie kołków w płocie (parzysta ilość oznacza małżeństwo),
nasłuchiwanie, z których strony szczeka pies, z tej nadchodzącej kawaler z oświadczynami i inne.
Repertuar wróżb był bogaty i wpływ na wpływ na wsi.
Powszechną praktyką było wkładanie w tym dniu do naczyń z wodą gałązek trześni.
Jeśli rozkwitły do ​​​​wigilii Bożego Narodzenia wróżyło do pomyślności na cały rok.

2. Św.Łucji

Drugim dotyczącym dnia następnego adwentowego była wigilia św. Łucji. Z tym dniem
łączy się wiara, że ​​czarownice zlatują się na granice wsi lub na wzgórza na miotłach lub
„pociaskach” (łopatach do wyjmowania chleba z kawałka), tam hulają i odprawiają „swoje
sabaty”. Tym zabawom przypisywano zadymki i zawieruchy, które mają wpływ na
tego dnia.
Wierzono także, że tego dnia przychodzą do domu pożyczyć pożyczkę,
lub zabierają nawet drobne przedmioty z obejścia (np. trzaski drewniane) przez te pochodzące z
czarowania. Ten dzień później gospodyni nie pożyczała niczego, co jest powiązane z
krewną lub sąsiadem. Unikały też nieistotne z domów przez nie być
podejrzanymi o to, że są czarownicami.
Od wigilii św. Łucji do Bożego Narodzenia wróżono przez kolejne dwanaście dni
, które zostały przyznane rodzicom, jaka będzie pogoda. Do przepowiedni tej
przywiązywano niemałe znaczenie, bo mokre miesiące letnie zapowiadały nieurodzaj.
Advent był porą skupienia, przygotowanie się do świąt Bożego Narodzenia. Zbierano się,
więc w domach, główne, śpiewano pieśni religijne, czytano żywoty świętych,
szczególnie tych „adwentowych”: Andrzeja, Mikołaja, Łucji. raz na te wieczory kobiety
przynosiły ze siebie przęślice i przędły len, lub pomagały gospodyni w darciu pierza. Spotkania
te były również do snucia opowieści o niesamowitych zdarzeniach, duchach, strachach i
czarownicach.
Bliżej świąt więcej czasu poświęconego określonymom do nich: młócono zboże, mielono
w żarnach tworzy, rżnięto sieczkę dla bydła.

II. Święta Bożego Narodzenia

1. Wigilia(24 grudnia)

Wigilia była uważana za dzień, który miał wpływ na nadchodzący rok. Niemal
wszystko, co się w nim dzieje, skutki w przyszłości.. skutkiem tego jest to, że nie wolno się
kłócić, dzieci musiały być grzeczne, nie pożyczano niczego „żeby z domu nie ubywało”. Już
od samego rana domy odwiedzali sąsiedzi gospodarze, składając usługi przez nadchodzący rok,
pomyślny. Oprócz dorosłych chodziły także dzieci, które za dostawę specjalnie
na dziesięć dni wyszłykane bułeczki, szczedroki. Składające propozycje dzieci zwane tak samo
szczodrakami.
Dotyczy to tego, że przy wyjściu pierwszej kobiety jest złą wróżbą, że w domu „nie
będzie wiodło”, będzie choroba, a nawet śmierć. Wierzenie w administratorone w wielu
wsiach, choć nie wszędzie W innych wioskach mawiano, że jeśli przyjdzie kobieta,
będzie w gospodarstwie cieliczka, jeśli mężczyzna - byczek. Ponieważ cieliczki
były widoczne, gdy pierwsze odwiedziny były wyświetlane za potencjalniejsze. W wielu wsiach
gospodarze pochodzą do ich domu „wyganiali” ją, czemu często służą
nawet wyzwiska. Bano się, twierdząc, że kobieta może być czarownicą.
Tego dnia przeprosić się ze składników, by nie żywić do innych urazów.
Godzili się ze sobą ludzie, którzy nawet schodzą się do siebie nie odzywali.
Prowokując zakończenie, każdy dostęp jest dostarczony przez dostawcę, która jest dostępna
w nadchodzącym roku. Gospodarze „przejeżdżali” konie, aby mieć szczęście do
furmanencji. Szli też do lasu przez cały
rok. Furmani zawodowi przywiązywali do tego dużego: „żeby nie wiem, jaka pogoda
była to w wigilię przybyli do lasu, brali drzewo i przybyli do miasta, żeby ruch był przez cały
rok.” Z rana brano odłączono i podzielono na dwanaście łupin, które są rozdzielone przez 2 osoby
i sypano do nich sól. W którym łupinie była wilgotna, dziesięć miesięcy miał być mokry.
Najbardziej zapracowane były gospodynie. One musiały być stosowane na czas
wieczerzę a także oporządzić bydło.
Nim rozpoczęło się wiązanie, szczegółowo opisane i niezbędne. Na wypadek
rozścielano słomę: „żeby było jak w stajence betlejemskiej”. Na niej spano tej nocy.
Wnoszono też snop żytni, który stawiano w kącie izby „żeby był razem ze stosowaniem przy
wieczerach”. Snop ten zwany „dziadem”, a czasami „Szczepanem”. Był to symbol
zmarłych, których dusza przebywała w słomie. W Brzozowskim nawet przebierano go
w ubrania męskie i jeśli była nieparzysta uczestnicy ilość wieczerzy stawiano go przy stole.
Choinki rozpoczęły się dopiero w dwudziestych latach praktycznych.
początek się w zamożniejszych domach. Modę na nie wprowadzający
„na roboty” do Niemiec, którzy przywozili akcesoria.
Do czasu noszenia się choinek zawieszano u tragarza „wichy” - wierzchołki
jodełek lub świerków. „Wiechy” przybierano ciastkami w siedliskach zwierząt i gwiazdek,
jabłkami, kwiatami i wstążkami papierowymi, kolorowymi szklanymi bańkami oraz świeczkami.
Wisiały do ​​Nowego Roku albo do Trzech Króli. Potem zatykano je przed domami w śniegu,
zostawiając kilka ciastek „dla ptaków”. W czasie wieczerzy gospodarz poruszał się „wichą”
aby był urodzaj. Na rozścielano słomę, której domounicy spali tej nocy. Jest do
ślad tradycyjnego praktyka zaduszkowego, kiedy spożywanie posłania dla dusz, które jak
wierzono, odwiedzały w dziesięć wieczorów domy
Wigilijną wieczerzę zwaną „obiadem” lub „pośnikiem” spożywanym wcześniej na ławie
a dopiero później (po I wojnie) na stoł. Wysypywano nań najpierw wies i język,
kładziono też czosnek i kolorowy opłatek. przykryć wszystko sianem. W św.
Szczepana ziarno dawano kurom, a siano bydłu. Nogi ławy czy stół obwiązywany
słomianym powiałem, którego gospodarzem był później związany drzewo owocowe. Pod koniec XIX
wieku zaczęto sianować lnianymi płachtami, które też obwiązywano powrosłymi.
Wieczerzę rozpoczynające się z natychmiastowego uruchomienia pierwszej działalności na niebie.
Zgromadzeni odmówili złożenia ofiary za zmarłych, a następnie podzielili się opłatkiem składając
sobie życzenia. Życzenia zawsze rozpoczynające się gospodarza, a następnie w skupieniu konsumpcyjnym
. Jedzono w milczeniu wokół stołu, przy użyciu jednego miejsca
wolnego „dla gości”. W wielu wsiach katastrofa się o pamięci, że wolne miejsce
pozostawione dla zmarłych, którzy tego wieczoru odwiedzają domowe domy.
Miskę nastawno w dołku wymoszczonym w sianie, w który wkładano opłatek. Jeśli
przykleił się do dna miski zapowiedziało do urodzaj kuchni, z której danie było przyrządzone.
Potraw powinien być dwanaście, bo „tylu było apostołów”. Jednak nie w każdym
domu było z czego ich tyle ugotować. Ograniczano się, więc do możliwości, a możliwe do udostępnienia
. występ jako pierwszy podawano barszcz biały. wewnętrzne: „kogutki” -
podłużne kluski z makiem, grzyby, ziemniaki, pęcak z grzybami, groch, fasolę „piechotę”,
ucierany mak z zatoki na morzu, do którego dodawano „pacynę”, czyli cienko gniecione
ciasto pieczone na blasze i potem kruszone. Inne składniki to: „pampuchy” z ciasta
drożdżowego smażone na oleju, pierogi ze śliwkami, pierogi z kapustą, „pamuła” - kompot z
suszek lub kawa wyników na wnioski. Należało do zjedzenia po trosze pojedynczym.
W niektórych domach praktykowano jeszcze po I wojnie lub nawet w latach 50-tych wychowanych w zwyczajach
, które dawniej były zwierzętami. W Futomie, gdy jedzono
groch wołano "wilku, wilku, chodź do grochu. Łyżkę gotowanego grochu kładziono tez na
progu lub przy oknie jako kolędę dla wilka mówiąc: "wilku, wilku, chodź do grochu a jak nie
przyjdziesz nie przyjdź tego roku."
Po wieczerzy pastuch lub gospodyni powiązano z nimi, aby krowy nie
rozrosły się przy pasieniu. Gospodarz wyciągał ze snopa źdźbła słomy i rzucał je za
tragarz. Ile ich się zaczepiło, tyle kop miał broń z pola.
Dziewczęta wróżyły czy w przypadku wyjdą za męża. Np. dzieliły się na tyle
łupin, ile ich było w domu. Do łupin sypały sól, której sól zamokła, ta uderzyła się. was
to, więc wróżba znalezione do przepowiedni pogody.Małżeństwo wróżyły też z parzystej lub
nieparzystej ilości „dranek” w płocie. Wychodziły też przed chałupy i trzaskały dwiema
praktykami uderzając je o siebie. Nasłuchiwały, z których strony zaszczekają pies, z tej nadejdzie
przyszły mąż.
Po wieczerzy czerpano wodę ze studni lub potoków, wrzucając do niej pieniądze i
obmywano twarze. Miało to do wyłączników cerę i dziewczętom urodę. Chodzono także do
potoków lub stawów i kąpano się przez same zdrowie.
Opowiadano, że w Wigilię zwierzęta, które były w betlejemskiej, mogą ze
sobą rozmawiać ludzie i głosami. Uważano jednak, że kto podsłucha zwierzęta, może
umrzeć. Opowiadano o gospodarzach, który ukrył się w stajni i usłyszałem, jak rozmawiali o
tym, że będą wiozli gospodarza na cmentarzu. Wkrótce potem gospodarz zmarły.
Po zakończonej wieczerzy odwiedzano się. W tym czasie starsi chłopcy
„parobcy” robili „despety”. Wynosili na dachy domów czy stodół wozy, pługi, brony,
smarowali oknach błotem. Czasem domounicy budzili się następnego dnia
w południe. Przedą północną trasę na pasterkę Z miejscem, do którego należy
dotrzeć do kościoła 5-6 km. Łączono się wtedy w grupie przyświecając sobie latarniami na
świece.

2. Boże Narodzenie (25 grudnia)

Boże Narodzenie obchodzono jako wielkie święto, w którym nie powinno się dokonywać
żadnych prac. Uważano nawet, że nie należy mówić głośno lub w sposób
zakłócać spokój. Należy przestrzegać tych nakazów, aby tego stopnia, że ​​polewano bieguny w przypadku, gdy
nie skrzypiały. Nie wolno było gotować, spożywać zimne jedzenie,
lub tylko je podgrzewać. Nie sprzątano izby ani też stajni. Starsi ludzie nawet nie myliliby się
, że to grzech. Nie odwiedzano się, az domów wychodzono tylko do sklepu.
Uważano, że ten, kto będzie spał w ciągu dnia, nie będzie miał szczęścia w szukaniu grzybów.
3. Św. Szczepana (26 grudnia)
Z rana gospodarzem wraz z gospodynią szli do zwierząt. Gospodyni pobierane przez opłatek i
jedzenie, które odkładano podczas spożywania wieczerzy, a gospodarz koniom siano i wies
z wigilijnego stołu. Owiesły też kury, żeby się dobrze nieść.
Innym postępowaniem gospodarczym było „wiązanie szczepów”. Gospodarz kręcił się
ze słomy rozesłanej na rozwiązanie powiązane z tymi drzewami, które nie rodziły, lub rodziły słabo.
Kiedy jesteś sobą, uderzając ją lekko w pień, powiedział: „jak nie będziesz
rodził, to cię zetnę”.
Na pamiątkę ukamienowania św. Szczepana święcono w kościele na sumie wies, który
następnie mieszano z ziarnem siewnym. Niektórzy gospodarze wychodzili na pola porośnięte
kąkolem i siejąc poświęcane ziarno, mówi: „Uciekaj diable z ostem Bo ja tu ide z owsem
Zabieraj to przeklęte ziele Bo ja tu owies sieję”. Święconym owsem obrzucano się też wydajnością
. buty kawalerowie obsypywali nim panny. Złośliwi rzucali też bobem, które
powodują skutki dotkliwie.
Ponieważ Boże narodzenie nie nastąpiło, gdy nastąpiło uruchomienie, słoma z podłogi
uprzątano dopiero w św. Szczepana. Czasami, do tych domów, gdzie mieszkają
panny, już po przybyciu z miotłami kawalerowie. Tam gdzie była izba jeszcze nie
uprzątnięta, tam zamiatali słomę domagającą się od poczęstunku. Przed I lekkim „na
śmiecie” kawaler starający się o rękę panny. Z zwyczajem ten zaniczony,
przychodzili po prostu znajomi.
Ponieważ dziewczęta, nie przydatne narazić się na wstydne, że są niegospodarne, sprzątacze izby
wcześnie rano, „śmieciarze” wykorzystujący siebie ze słomę, rozsypywali ją, a za sprzątanie
dostawyli poczęstunek. Chodzenie na „śmiecie” było następstwem zabaw. „Śmieciarze”
udawali, że szukali szukanej choinki, targowali się o nią, próbowali piłować jej błąd, gdy nie
byli poczęstowani wódką.
Dziewczętom, które z uzasadnionych powodów nie były we wsi lubiane przynoszono
„słomianego chłopa” - kukłę przebraną w męskie ubrania. Kładli ją na łóżku ze słowami:
„masz kawalera”. Jeśli dziewczyna okupiła się wódką, to kukłę zabrała ze siebie. Często też
dziwny „paskudnika” wieszali na drzewie lub wynosili na dach.
Tego dnia rozpoczynającego spacer kolędnicy z założycielem Herodów.

III. Kolędowanie

Do określonych form kolędowania można zaliczyć oprowadzanie zwierząt – karane
konia, byczka, masek zwierzęcych: turonia, misia, kóz; życzenia składane przez
„podłaźników”, „Szczodraków”, „nowoletników” i „drabów” oraz pieśni śpiewane przez
kolędników pod oknami domów – kolędy podokienne – czy adresowane do różnych osób:
panien, gospodyń, gospodarzy. Drugim typem był zbiór tekstów biblijnych i
ewangelicznych mówiących ou grzechów Adama i Ewy io narodzenia Jezusa.
Jeden z elementów kolędowania był pieśnią śpiewaną o charakterze
życzeń. Nosiły różne nazwy. U Lasowiaków i Rzeszowiaków zwano je „leluje”, „pod
winem”, „kolądki”, w Mieleckiem „konopki”, „konopeńki”. Śpiewano je na wnioski
kolędowania przede wszystkim dziewczętom. Kolędy wykonywano uroczyście. Pannę
sadzano na krześle w żołnierzu i śpiewano jej pieśni mające charakter życzeń,
opisujące jej urodę, strój także młodociany, który do niej przybył.

1. Kolęda z koniem

Aczkolwiek odnotowana była w kilku innych miejscach woj. Podkarpackiego, to
najważniejsze i najpowszechniej pozostała wśród Lasowiaków na terenach powiatów:
kolbuszowskiego, leżajskiego i niżańskiego Kolęda wydarzenieła się w dniu św. Szczepana i
dwie formy. Pierwsza – kolędowanie gospodarzy, którzy odwiedzają sąsiadów.
Wchodząc z koniem do izby oprowadzali, przejdź wokół stołu, kierując się formułą: „chodzenie
koniś po kolędzie, robi na chleb, będzie kolęda”. Gospodarz domu częstował sąsiada
kieliszkiem wódki, a koń dostawał na przetaku owies.
Bardziej rozszerzona była ta kolęda w przypadku, gdy chodzili z koniem
kawalerowie odwiedzając domy panien. W Raniżowie np. koń nakryty był złotą kapą aw
grzywę miał wplecione kokardy z bibuły, albo przyozdabiano go wieńcami z choiny iz
bibuły. W Mazurach koń po jednej stronie łba miał wstęgi, po drugim kłosy zbóż. W
Kopciach kolędnicy wchodzący z koniem do izby sypali po izbie owsem „na szczęście”.
Objawy pojawiające się w całej grupie kawalerów marginalnych do 20 osób. Często
odgrywano z gospodarzem domu sceny targu o konia, „przybijano” dłonimi ceny, a po ujawnieniu
targu wyskakujano „litkup”. użytkownik w grupie byli grajkowie (skrzypce i bęben)
toteż odwiedziny kończono muzykę i taniecmi.

2. Kolęda z rajem

odgrywana jest przed „bohaterami”. Wywodzi się ze średniowiecznego
misterium granego w okresie Bożego Ciała. Przedstawiono historię grzechu pierworodnego i
wypędzenie pierwszych rodziców z raju. Występuje w innej postaci Adama, Ewy, anioła i
diabła. Rekwizytem, ​​​​którym jest kolędnicy, jest tu choinka z zawieszonym jabłkiem.
3. Herody
Akcja tej kolędy rozgrywająca się wokół postaci Heroda, a organ kulminacyjny jest jego
śmiercią. W kolędzie źródła zasilania, sytuacji, postaci. Są tu: Herod, trzej
królowie, marszałek, dokładnie czterej żołnierze, Żyd, diabeł, śmierć. Wykonanie z kolędnikami
doprowadziło „muzyka” - rozwiązanie skrzypce i bęben. Na wdowiwiska śpiewane
były kolędy dla panien i gospodarzy.. Na wniosek marszałek tańczył z dziewczyną.
Kolęda dla gospodarzy zawiera wiele archaicznych elementów. Opisuje pole, na którym
pracuje Pan Jezus i apostołowie, orzą złotym płużkiem, zbierają zboże i stawiają kopy,
między którymi prowadzą gospodarze „jak księżyc między gwiazdami”.

4. Kolęda z szopką

Kolęda z szopką była pojedynczym teatru kukiełkowego. Występowało w innej postaci i
miała akcję bardziej rozszerzoną aniżeli kolęda z Herodem. Do jej wyjasnień doszło
tylko dwóch. Jeden wygłaszał tekst i poruszał się figurkami, a
drugi podawał je. Następnie szopce są stosowane w muzyce harmonia.
Szopki charakterystyczne dla domku z dwuspadowym dachem, zawsze krytym
słomą, albo z dwiema wieżami oklejanymi malowanym szarym papierem, następnie staniolem, z
ażurowymi oknami wyklejanymi celofanem. Z frontu dach wsparty na słupkach ułożyć
wnętrze, gdzie w centrum jest żłóbek z Dzieciątkiem, figurki M. Boskiej i św.
Józefa oraz wołu i osła, ewentualnie aniołów. Ta grupa była nieruchoma i stanowiła tło
dla akcji. Na dachu była gwiazda betlejemska, czasem także anioł, a na
froncie napis „GLORIA IN EXCELSIS DEO”. Szpary wycięte pozwalają na
poruszanie się figurkami umocowanymi na patyczkach. Figurki, zwane „bożkami”
albo „lalkami” wykonane w bardzo prosty sposób, pochodzą z jednego
kawałka drewna, malowanego lub ubranego w maszynach ze szmatek. Ręce często stosowane z
drutu. Różne figurki szczególne czarownicy, diabła, śmierci, dostępne je ruchome, przez udostępnienie
takich czynności jak robienie masła przez czarownicę, machanie kosą przez
śmierć, czy poruszanie się z widłami przez diabła. Figurka Heroda napędza ruchomą, uwiązaną
na nitce, uruchamiającą się od tułowi
Treśćwidowiska były zaczerpnięte z pastorałek, a jej akcja była dostępna przez
różne postacie. Ilość figurek zależała od scenariusza. W Woli Raniżowskiej
(Kolbuszowskie) przypisy: czarownica, kobieta zamawiająca czary, król Herod, śmierć,
żyd, turoń, kobieta i mężczyzna. O wielu bogatsza była szopka z Turzego Pola
(Brzozowskie), wykonana przez 16-letnią dziewczynkę, której oddzielnej rodziny są
także: dwaj aniołowie, Herod, śmierć, diabeł, czarownica, orkiestra pasterzy składająca się z
trzech figurek na deseczce: podstawa, harmonisty i flecisty; pasterzy: Staszek i Kuba z
wieczkami na ręce, Bartek, Tomasz, Sobek z serkiem, Żyd, Żydzika, dziad i dziadówka,
dwie tańczące pary, Stary Rok i Nowy Rok, osiołek i grupa pasterzy.

5. Kolęda z turoniem

Chodzono z nim od Nowego Roku do Trzech Króli. Turoniowi towarzyszący Żyd i dziad,
oraz muzyka, skrzypek i bębnista. Turoń to rogata maszkara z drewna, obita
baranim kożuchem, malowana na czarno lub zrobiona z brzozowego klocka z
zachowana korą. Dolna szczęka ma ruchomą, poruszającą się przez pociąganie odpowiednio
umocowanego sznurka, tak że może ona „kłapać”. Łeb osadzony jest na kiju, a noszący
kolędnik, zgięty w pół, był kryty kożuchem wywróconym sierścią do wierzchu, bądź chustą
lub „płachtą”.
Dziad – ubrany w długi, obszarpany płaszcz, przewiązany sznurem, z wypchanym na
plecach ubraniem. Twarz okrywała mu maska ​​najczęściej zrobiona z króliczej skóry.
powiązane z nim skutkiem był duży drewniany różaniec. Dziad
na sznurze lub łańcuchu turonia, którego poganiał batem. Żyd również nosił maskę
na twarz z zaznaczoną brodą, ubrany był w czarny chałat, lub kurtkę, w spodniach do kolan i
białych skarpetek Okrągła czapka obszyta była lisim ogonem. Kostium ten wyraźnie nawiązywał
do ubrań noszonych przez chasydów. podobnie jak dziad, miał wypchany strój. Nosił
koszyk, z rozmaitymi przedmiotami, który mógł być przedmiotem handlowym.

6. Kolęda z kobyłką

Jej akcja polega na improwizacji. Kobyłce dominujący najczęściej postaće Żyda i
dziada. W grupie bywali także muzykanci, a tam, gdzie na wynikach śpiewano kolędy dla pozostałości
dwóch lub czterech żołnierzy.
Głowna postać stanowi drewnianą głowę konia na jednostkach,
do głównej robionej ze starej opałki, z odrębnymi pasami, które
kolędnik główny na ramionach. Sam ubrany w sukmanę lub płótniankę, na głowę nos
magierkę. Wyglądem różnią się więc od innych postaci mediacyjnych występujących w
kolędach.
Dziad ma cechy charakterystyczne dla postaci, a więc garb wypchany słomą lub grochowinami,
przepasany słomianym pow wzniesionym, nosił elektryczny i kij. Przebranie żyda nawiązywało do działań,
które były wówczas stosowane przez nich używane
Kolędę zaczynali zwykle muzykanci, którzy wkraczali grali skoczną melodię. dziki do
izby wpadał konik z dziadem. Koń improwizował, skakał po ławkach, stołkach, łóżko,
wskakiwał na kawałek, tańczył, bił także domowników słomianym harapem. Nieraz narobił dużo
szkód. Jego harce trwałe kilka minut, po czym wybiegał do sieni, a dziad upominał się o
datek.
Od tego widzenia jawnego odbiegania kolęda na Pogórzu Wybijał się tu wyraźnie witalny
charakter kobyłki. I podobnie jak w kolędzie z turoniem, jej odnalezienie i powrót do
pełni funkcji.
Wchodząc kolędnicy śpiewali:

Ukłoń się cijsiuniu
A ty jegomości
Niech doznania, niech doznają
twojej wrażliwości.
A u naszej kobyliny, dyski!
A ty mi dobroczyńku gazda, gazda!
W tym czasie kobyłka skakała po izbie, a dziad usiłował ją wypędzić „palicą”. W Harcie
śpiewano:
Ej! U naszej kobyliny dyski! Jazza!
Nie żałujcie podkówki gazda, gazda,
Zacinaj, podcinaj, kobylinie owsa daj!
Trzeba naszej kobylinie siana, siana,
aby nasza kobylina jadła
Trzeba naszej kobylinie owsa, aby
nasza kobylina rosła.
Trzeba naszej kobylinie pieniędzy, zniszczyć
kantarek mosiężny.
Po tej pieśni dziad klękał na środku izby i odmowa „dziadowski” pacierz funkcji parodią
modlitwy. Po pacierzu następował targ dziada z żydem o kobyłkę polegającą na dużym mierniku
na improwizacji. Scena tę kończy „litkup” – stary zwyczaj polegający na wypuszczeniu kieliszka
wódki na skutek interakcji.
Następnie Żyd usiłuje wciągnąć na kobyłkę, ale ta osłabiona pada. złącze „leczono” zwierzęce
np. upuszczając mu krew (Haczów). W wyniku leczenia kobyłka zdrowia.
Na śpiewano:
Wychodź ciojsiuniu na pole,
Bo nie ma owsa w stodole,
Bo nie ma owsa, ani kłos
Wychodź ciojsiuniu bo już czas.
Pieśń ta ma wyraźny wegetacyjny charakter wskazujący na magiczny charakter
jednocześnie obrzędu jak i postać kobyłki. Kolęda nawiązania do praktyków magicznych używania
bardzo szeroko. Taka rozszerzona forma tej kolędy jest już w latach alternatywnych, dostępnych
do rzadkości. Dostępna kolęda ograniczająca się już do „wygłupów”. Nie
wymaga samodzielnego stosowania, ale „herodom”

IV. Nowy Rok (1 stycznia)

Z samego rana chodzili z ofertami „nowoletniki”. Były to dzieci, które za żądanie
dostawy „nowe lato”, czyli bułeczki „szczodraki”, także pieniądze. Jeśli
chcesz przekazać do domu nie dostali szczodrak wykrzykiwali: jak nie dacie nowego lata, niech się wam
złamie łopata”.
Z zachętami chodzili też starsi przebrani za Cyganów, Cyganki, dziadów
.
​słomiane
buty, w rękach trzymanych „lagę”. Cyganka ubrana była w kolorowe, stare spódnice,
bluzki, chusty na głowę. Chodzili po troje: Cyganka i dwa Cyganów lub
odpowiedzialne.
Chodzono też bez żadnych przebrań, jedynie smarowano na czarno twarze. był
szczątkową formą znanych przebrań „drabów”. „Drabami” zwanymi kolędnikami, którzy
mieli na twarzach maski, często z króliczej skóry, ubrania w wywróconej sierści do
wierzchu kożuchy przepasane słomianymi powrosłymi. Takimi samymi powrosłymi mieli
Obwiązane nogi. Na głowach nosili stare kapelusze lub szpiczaste czapki ze słomy lub
sitowia.
Wygłaszali tekst znany :
Na szczęście, na zdrowie
Na ten Nowy Rok,
Niech się wam rodzi
Pszenica i groch,
Ziemniaki jak pniaki,
Bób jak chodaki
I proso
Abyście nie chodzili
Koło kuchni boso.
Żyto jak koryto,
Owies jak pies
W komorze, w oborze
Daj wam Panie Boże,
W każdym kątku
Po dzieciątku,
A na piecu troje,
Aby się wam darzyło
W oborze, w komorze,
Daj wam tego Boże.
W Nowy Rok godzono także służbę. Gospodarze gościli parobków wódką i
poczęstunkiem. Zwyczajowo wynagrodzenie za premię u gospodarza była odzież, nie zawsze
buty, wyżywienie i niewielka zapłata w pieniądzach. Odchodząca „sługa” dostawa także odprawę
w postaci chleba i wędlina.

V. Trzech Króli (6 stycznia)

W wigilię Trzech Króli chodzili zwykle w pięcioosobowych grupkach kolędnicy z
gwiazdą. Byli to starsi chłopcy lub dorośli już kawalerowie. Wigilia Trzech Króli była w
okolicach Leżajska (Łowisko, Górno, Wola Zarczycka) obchodzone wartości uroczyście.
Tego wieczoru chodzili kolędnicy z Herodem, turoniem a przede wszystkim z gwiazdami. W
Woli Zarczyckiej (Lasowiacy), gdzie zwyczaj nadal jest kultywowany, w latach 70-tych różnic wieku, skrzyżowany ponad strukturą
grup kolędniczych. „Gwiazdorzy” – jak
nazywani są kolędnicy - przebierali się za „dziadów” w kożuchach wywróconych sierścią do
wierzchu, w maskach z króliczych skórek, z awaryjnymi czerwonymi nosami i językami. Nosili
też cepy, zawierają młócili słomę w odwiedzanych obejściach. Gwiazdy oklejone
natłuszczanym papierem, następnie kolorową bibułą, wykonywaneno z obręczy sit osadzonych na
kosiskach, Miały od pięciu do dwudziestu czterech promieni przyozdobionych pękami
kolorowych bibulek. Wewnątrz oświetlane świecami albo żarówkami na wyposażeniu. Obrzędł
składa się z trzech elementów: kolędy podokiennej, kolędy dla domowników i kolędy na
wnioski. Pierwszy kolędę śpiewano zawsze pod okularem a jej treść nawiązywała do pieszych
wędrówek ze wschodu słońca i adoracji przez nich. żłóbka. Kolęda „pod winem” śpiewała
dla panien i dla gospodarzy. Ostatnią kolędę śpiewano przed wyjściem i była przymówką
o dary i podziękowaniem za ich otrzymanie.
W święto Trzech Króli w kościele święcono kadzidło i kredę. Po przyjściu z kościoła do
mu rzucano kadzidło na rozpalone węgle lub kuchenną blachę, żeby okadzić dom. Musiałem
chroniczni homenicy chorób i „złego”. Okadzano także izbędny przed przyjściem księdza
po kolędzie „żeby pachniało”.
Święconym kadzidłem „okurzano” też krowy po wycieleniu i kiedy wyganiano je
pierwszy raz odpadło na pastwisko. Święcona kredą znaczono krzyżyki i pisano litery K+M+B
na, co miało miejsce chronicznego domu od złego.

VI. Matki Boskiej Gromnicznej (2 lutego)

W kościele śwęci się gromnice. Dawniej przypisywano im wielorakie znaczenie. Po
przyjściu z kościoła dymem z niej wypalano krzyż na przystankum tragarzu, aby dom
zabezpieczyć od „złego”, czyli chorób nieszczęść. Kiedy nadchodzi burza, do zapalonej
gromnicy stawiano w oknie, aby chmura poszła „na lasy i góry”. W czasie burzy uderzył chroniczny
dom przed uderzeniem pioruna. Ale w Kąkolówce mawiano, że nie można jej świecić
w czasie tej samej burzy, bo ściągnie grad. Świecono ją tylko przed burzą, żeby ją odegnać.
Gromnica pełniła skutek w chwili śmierci człowieka, powodując jej skutki bezpośrednio
konające. Musiała przejść chronicznie przed „złem” i wziąć pod uwagę lekką śmierć. Uważano, że
zwykłe moc w zażegnywaniu burzy ma gromnica trzymana siedem razy przez umierające
osoby. Takiej gromnicy konającemu już nie dawano.
Gromnica przechowywano za obrazami, bo nie wolno jej było chować byle gdzie.

VII. Zapusty

w okresie od Bożego Narodzenia do zapustów zabaw nie urządzano. Odbywały się
tylko wesele. Inaczej trzy ostatnie dni od niedzieli do Środy Popielcowej zwane
„szalonymi dniami”. Bawiono się w domach iw karczmach. Kobiety znosiły do ​​jednej
chałupy jedzenia, urządzano „muzykę” i bawiono się. W Kąkolówce zabawy te zwane
„hamanami” 6 Przebierano się też za dziadów, Cyganów i Cyganki. Magiczny charakter
nosiły tańce na len i konopie, podczas których wyskakiwano jak chcieć te
wysokie urosłe. Był śladem tradycyjnym na urodzaj, Powszechnymi badaniami w Polsce. W
tych sędziach podziału podziału kobiet.
W zabiegach na urodzaj zapustne tańce były jednym ze środków magicznych
uruchamianych na przebudzającą się przyrodę. Miały wytwarzać jej energię. Dzięki
wkładowi nie ma wielu zastosowań. Żywiołowy charakter przetrwał bardzo długo, nawet
wtedy, gdy nie jest wyjątkowy, sobie jego magiczne znaczenie. Chodaków.
W karczmach walcząli z mężczyznami, a żona donosili im jedzenie. Jeśli
przyjdziesz do karczmy „baba” po swoim „chłopa”, możesz wykupić go wódką.
W zapusty popularne dwa śpiewki:
Powiedzcie tam Wstępnej Środzie
Niech se siądzie w ogrodzie
Niech do karczmy nie zaziera
Bo tu w karczmie XX (śpiewał podawał imię lub nazwisko) śpiewa
Druga popularna piosenka to:
Żal mi cię, żal mi cię,
Miły mój zapuście
Cztery szpyry w kaszy były
A piąta w kapuście.
Drugą następstwem zapustów była obfitość jedzenia. Specjalną potrawą były pierogi ze
„szperką”. Zabijano też świnie przygotowując z nich wędliny. Schodzili się następnie sąsiedzi i
bawili się aż do wszystkiego zjedli. Potem przenieśli się do innego domu, gdzie była zabita świnia.
występnym elementem zapustów były korowody, które „innego
świata”. Byli to przebierańcy: osmoleni sadzami lub w maskach, przebrani za dziadów,
Cyganów, Żydzi, poliów. Odwiedzali domy odpadc się bardzo swobodnie.
Podkradali żywność, upominali się o podarki. Przedstawieni są jako przybysze z innym, dostosowanym do kraju
:
Jesteśmy z dalekiego kraju
Gdzie psy ogonami szczekają,
Ludzie łokciami gadają,
Garnki do słońca przystawiają
Świnie po wodzie pływają,
Płoty kiełbasami grodzą,
A ludzie na głowach idzie
I wszystko tak na odwrót gada
Że i deszcz z ziemi do góry pada.
Inność” podkreśla także charakterystyczny: gdy weszli do izby chowali
się, kukali jak kukułki, wydawane nieartykułowane dźwięki – odwrotność mowy ludzkiej. W
rozszerzeniu do masek w innych obrzędowych okresach nie składanych życzeń. koncertowali
, tańczyli i zapraszali opornych do zabaw: „Stara babo, stary chłopie, huloj dzisiaj
na kunopie”.
Chodzili też „draby”, zwykle parami: dziad i baba, w charakterystycznych szpiczastych czapkach
z sitowia lub słomy, w maskach lub z uczernionymi twarzami. Mieli kije „kacały” oplecione
słomą lub uplecione ze słomy w warkocze, uderzane przez domowników. Uderzenia te,
podobne jak w Wielkanoc wierzbowych gałązek, mogące skutkować znaczeniem uderzenia na zdrowie
.
„Draby” były drugorzędnymi postaciami obrzędów zapustnych. Sporadycznie stosowane
również maski zwierzęce. W Stalach, Wydrze i Grębowie oprowadzano „niedźwiedzia”
owiniętego słomą, z gospodynie tańczyły „na len i konopie” i obdzierały ze słomy,
które przetwarzały pod gęsi, aby gęsięta w jajach nie wyzdychały"

VIII. Środa Popielcowa

Zapustne wyłączniko we przełączanie oo. Cichła muzyka i klucz post. Wch
posypywano sygnału popłemio na znak pokuty, ale także, że pomaga
na ból głowy wyparzały garnki z tej części
tylko „maszczono” olejem lnianym.
W Tarnobrzeskiem iw Rzeszowskim chwytano panny, które nie zdążyły się pojawić w
czasie zapustów i przywiązywano do kloców. Oskar Kolberg tak przewodnik ten zwyczajny: W
środę popielcową gospodarze, szczególnie młodzi, w karczmach ukryci, chwytają
przechodniów, powrozami przywiązują do kloca, na czele drwa rąbią lub w jego braku do
koła wbitego, w ścianie przy narzędziach i przywiązanych doń trzymają tak długo, dwa się im
wódką nie wykupią. W Tarnobrzeskiem piętnowano w ten sposób panny i kawalerów: Już
się nie ozenieł (albo nie został wydany w miesopusty, to teroz dźwigaj kloca i dopóty go będzie
dźwigać jaz się my (mi) okupić musis. W Charzewicach wyłapywano kawalerów i
przyprowadzano do leżącego przed karczmą kloca . Zawierają one długo, które są weryfikowane przez rodziców. Nie są obsługiwane nawet zlewające się do beczek. Po Wielkanocy dostaliśmy się na inną kaszę jaglaną zwaną „jak do postu, dodatkowo przywiązywane do innych praktyk jaskrawej odzieży. Znakiem rozpoczęcia postu było posypywanie w kościele głów popiołem. Od tej chwili nie wolno tańczyć, śpiewać. Ludzie schodzili się pod kapliczki czy w domach, śpiewali pieśni wielkopostne i czytali żywoty świętych. Przez cały czas Wielkiego Postu powinieneś panować nastrój skupienia IX. Św. Wojciecha (23 kwietnia) Mawiano, że tego dnia z rana, lub w przeddzień wystąpili po miedzach czarownice i zbierały różę mówiąc: „biEre pożytek, ale nie wszytek”. W ciągu dnia przychodzą do zagrody pod pozorem, że chwytają coś pożyczyć i zabrać ukradkiem różne przedmioty przez ich pomoc rzucać czary na krowy i odbierać im mleko. Obawiano się tych odwiedzin i obciążano obejściami, przez nikt nie zgodził się do domów. O czary podejrzaneno główne kobiety starsze, samotne, kalekie i jak określano „złe spojrzenie”. Zaatakowano także gospodynie, które są ładnie utrzymane, a także dużo mleka krowy. W tym dniu wyganiano po raz pierwszy krowy na pastwisko. Wiele gospodyń jeszcze w okresie międzywojennym wykonywało stare praktyki związane z tymi czynnością. Układano na progu stajni ostre przedmioty (siekiery, lemiesze od pługa, tasaki), żeby ochronić krowy przed „złem”. W tym samym celu okadzały je zielem z wianków święconych w „oktaby” albo w



























Zielonej (15 sierpnia).

X. Okres Wielkanocny

1. Niedziela Palmowa

Palmy pierwotne z wierzbowych gałązek, barwinku, jałowca, kłokoczki, mietlicy,
mirtu i bukszpanu. W tradycji ludowej palma była oznaką życia, dlatego używano jej do użycia
, które są dostarczane i przekazywane do użytku domowego, zwierzętom i ziemi.
Przekazanie tych sił nastąpiło przez bezpośredni kontakt. Uderzano więc nimi krowy
podczas pierwszego wiosennego wygonu bydła na pastwisko, połykano wierzbowe pomocnicze
, że działanie ten pomaga na ból operacyjny. „Okurzano” nimi także krowy w przypadku, gdy
podejrzewano, że rzucono na nie uroki. Zatykane w polu, zagrażające chroniczną bronią przed burzą,
stopniem i szkodnikami. Palmom przypisywano też moc chronienia przed złymi mocami.
Dlatego obchodzono z nimi trzykrotnie domy, aw izbach wymiatano nimi kąty. Ponieważ
palmy były szczególnie stosowane do praktyka z bydłem, dlatego przechowywaneno je w
stajniach..
Po przyjściu z domu do domu palmy używają jako kropidła i święcono ją izbędną.
Wierzbowe „bazie” połykano, żeby nie odczuwać bólu gardła.

2. Wielki Tydzień

kończący okres postu Wielki Tydzień był, obok Bożego Narodzenia, najbardziej
obciążonymi urządzeniami, jak i działaniami, działaniami o charakterze
sprawczym czy ochronnym przed złymi mocami. Powszechnym zwyczajem było zbieranie się
po domach i śpiewanie pieśni wielkopostnych i modlenia się za zmarłych
W Wielki Czwartek, który zginął zakraść się do obejść, żeby ukraść posiadacz,
czego potem użyli do rzucania uroków. Chodziły także po „krzyżowych” dróg i
miedzach, zbierały różę do uzdy. Potem wiesz je na kołku w stajni i doiły z nich mleko. W
Kolbuszowskim wierzono, że czarownice dwukrotnie skradały się do obejść. Pierwszy raz o świecie
i ponownie garść piasku spod stajni. Drugi raz przyszły o północy, aby dostać się do
wody ze studni, przez ją następnie zepsuć. Oto około studzien wysypywano piasku, i rano
sprawdzano, czy są na nim odciski stóp. W nocy wieszano kukły Judasza, które nastąpią
dnia palono, bądź topiono. Ponieważ zwyczaj ten przybiera formę ekscesów antyżydowskich,
na skutek stosowania władz a także kościelnych, wiele lokalizacji, które
zostały w początkach XX wieku zarzucone.
W Wielki Piątek przed świtem obmywać się do potoków i stawów. Zabieg
ten miał określone zdrowie i urodę, usuwał wrzody i leczył z chorób skórnych.
Zagrożone są kąpiele w wodach zwanych „krzyżowymi”, w miejscach,
gdzie pojawiają się dwa lub trzy strumienie . Powszechnie przestrzegano zakazów prania
kijankami, międleniem lnu. Rozpoczął się okres wielkiego święta, którego powagi nie
było zakłócać. Różne zwyczaje nawiązywały do ​​zwyczajów pogrzebowych. Starano się nie
przeglądać w lustrach, aw wielu wsiach zasłaniano je lub odwracano do ściany. Mawiano, że
gdyby ktoś tego nie dopełnił, to grad zniszczone mu zboże. W Woli Rusinowskiej w lśnieniu
można wykryć dopiero po poświęceniu pokarmów. Gdyby ktoś pojawił się wcześniej,
mógłby pojawić się diabła albo obsypałby go krosty..
Produkty zwyczajowe i stosowane w Wielkiej Soboty łączą się z
pożywieniem oraz ewolucją i ogniem święconymi przez przywódców podczas liturgii. Wody
święconej używano w praktykach związanych z urodzajem, hodowlą bydła iw praktykach
technicznych ludzi i zwierząt przed złymi mocami. Skrapiano nią domy, konie i pług
przed wyjazdem do pierwszej wiosennej orki, ziarno siewne. Tarninę z ogniska zatykano w
strzechy, żeby chroniła domy przed ogniem, szczególnie przed piorunami.
Ważną przyczyną w obrzędowości wielkanocnej pełniło pożywienie. Noszono je do kościoła
w płathtach, lub koszach do siania, co wskazuje na jego połączenie z urodzajem. A.
Saloni zanotował: Dawniej wynosili „święcone” na granicach pól i tam zjadali
śniadanie, w celu sprowadzenia urodzaju. Do wsi, gdzie nie było kościołów, przyjeżdżali
księża i zwykle koło kapliczek lub na błoniach, powstali w zagrodach, śwęcili nie tylko
pożywienie, ale także ogień i wodę. W nielicznych wioskach, w których nie ma kościołów,
nadal jest praktykowane. Święcone składało się z jaj, słoniny, kiełbasy, masła, chleba,
ciasta oraz soli, octu i chrzanu. Potraw tych używanych do eksperymentalnego praktyka. Powszechnie po
trzykrotnie obchodzono ze święconym domy „żeby się węże nie trzymały domu”
albo „żeby diabeł nie miał do niego dostępu”. U Lasowiaków po odrobinie każdego urządzenia
okładano chlebem i dawano, żeby nie chorowało. Na południe od Rzeszowa,
smarowano krowom słoniną rogi i wymiona, co ogólnie chroniczne przed czarownicami, a koniom
zęby - aby były zdrowe. Święcone jaja zakopywano w zagonach, a skorupki wieszano na
gałęziach drzew owocowych, aby obficie rodziły.

3. Pisanki

Odgrywane wcześniej przez zasilacz w przypadku połączenia z życiem i płodnością.
Zakopywano je w ziemi w czasie święcenia pól, żółtka dodawano do ziarna siewnego,
skorupki wieszano na drzewach owocowych przez obficie rodziły, ostatecznie dzielenie się jajkiem
przy stole wielkanocnym jest też symbolicznym obejmującym znak życia. Podobny sens
pierwotnie dostarczający ich przez dziewczęta chłopcom, za oblanie w Lany Poniedziałek. Były
Jeden z symboli Wielkanocy, dlatego nadal można je widzieć, co prawda nie tak często jak
dawniej, na stołach wielkanocnych.
Do dziś można podłączyć dwa pojedyncze: barwione na jeden kolor „kraszanki” i gotowe
wzorami pisanki.
Najstarszą techniką jest technika batikowa. Polega na naniesieniu „pisaniu”
woskiem, a następnie zostaje uzyskany w barwniku. Po zakupie wosku otrzymuje się biały
wzór. Najstarsze wzory stanowią symbolikę jaja jako środka przekazującego życie i siły
witalne na ludzi, zwierzęta i broń. nakładane na nich wzory symbolizujące wodę
jako pozostałości życia. Są to line faliste, spiralne, ozdobne grzebieniaste oraz symbole ciał
niebieskich: gwiazdy i słońca.
Do barwienia używano barwników naturalnych. Z łupin cebuli otrzymano całą
grę od żółtego do brązowego; z dębu i jagód czarny bzu kolor czarny, z kory olchy
fiołkowy, z pędów młodego żyta zielonego, z buraków różowych.
Z czasem zmieniono sposób barwienia i wyposażenia wzornictwa, także
nowe techniki nanoszenia. Do barwienia zaczęto barwników syntetycznych.
We wzorcach postaci są motywy roślinne nawiązujące do wiosennego przebudzenia
życia: kwiaty, listki, gałązki wierzbowe z „baziami”. wszystkie się symbole religijne:
Zmartwychwstały Chrystus, krzyż, baranek z chorągiewką - nagusek i wzory figuralne: ptaki,
zajączki, kurczaki.
Nowa technika polegająca na wydrapywaniu rozwiązania ostro zakończonego przełącznikiem
pozwala na zastosowanie analitycznego o delikatnego i zaawansowanego rozwiązania.
Najnowszym typem są pisanki z algorytmem graficznym, przypominającym
koronkę. Nawiązują one do pisanek z Opolszczyzny, które w ciągu ostatnich ostatnich należą do grupy
. Inny nowy typ to pisanki o wielobarwnych wzorach figuralnych lub
kwiatowych.

4. Straże grobowe

Nim organy straży pożarnych, kontrolowanie straży przy grobie trzymały
oddziały ubrane w mieszczańskich lub chłopskich odświętnych stroje z przebraniami
naśladującymi elementy munduru wojskowego, z przestrzeganiem kontroli (szable) lub z jej
atrapami. Liczne też były interakcje ubrane w kostiumach tureckich - stąd zwyczaj ten nazywany
jest „Turkami”. Rozpowszechnione dawniej w całej Polsce, straże tego typu najliczniej
przetrwały w woj. Podkarpacki, Najważniejsze w okolicach Łańcuta, Leżajska, Przeworska.
Przeważają straże ubrane w kostiumy naśladujące mundury wojskowe, których
charakterystycznym charakterystycznym są wysokie czapki typu „czako” sygnalizacji z tektury oklejanej niebezpiecznym
staniolem, przybranymi sztucznymi kwiatami i piórami pawimi, bażancimi czy
kogucimi. Dwa oddziaływania - z Radomyśla nad Sanem i Woli Rzeczyckiej - nawiązują
kostiumami do tureckich, dwa inne - z Zaleszan i Dębowca - do mundurów Gwardii
Narodowej, jeden - z Bieździedzy - do Drużyn Bartoszowych. Inne ze straży urządzają w
pierwszym i drugim dniu świąt przemarsze przez swoje miejscowości z towarzyszeniem orkiestry,
podczas których dostarczane są usługi mieszkaniowecom. 15 lat później są także parady
straży, zapoczątkowane w Grodzisku Dolnym, a następnie pojawiające się co roku w innej
lokalizacji.

XI. Wielka Niedziela

W wielu lokalizacjach na przed długimi i przed rezurekcją palono ognie na
polach. Był to zwyczajowy związek występowania między innymi koło Rzeszowa i na
Pogórzu w okolicach Błażowej..
W Błażowej, o zasięgu oddawano strzał z moździerza, znany, że istniał Wielkanoc.
Strzelano także w czasie procesu rezurekcyjnego. Wyjątkowa forma strzelanie przyjęło w
Ulanowie nad Sanem, gdzie używa się do tego moździerza połączonego z , klepkową
tubą rezonansową. Używano też strzelb i pistoletów a bardzo często wiwatowych moździerzy
Panowało powszechne społeczeństwo, że kobieta, która nie obeszła z procesem trzy razy
jest kościołem kościelnym. Mawiano, że czarownicy diabeł nie daje obejść więcej niż raz.
Istniejące starsze kobiety, bo te szkodliwe miejsce w kościelnych ławkach,
wcześniej wprowadzone do kościoły. Powszechny udział w kościele był
trzykrotnie obejść każdego.
Po rezurekcji starano się znaleźć jak najprędzej do domu. Wierzono, że kto pierwszy raz
wróci, będzie „wiodło”. Nawet chociaż biegli. W piątkowej wierzono, że ktoś
się następnie przewróci do wkrótce umrze.
Po uruchomieniu z kościoła zasiadano do śniadania. Tradycyjnie podawano żurek z jajami i
wędliną, chrzan, jaja, szynki, boczek, kiełbasy, masło. Niektórych zastosowań używa się do stosowania w
charakterze magicznym. Święconą słoniną pocierano krowom nozdrza, aby
się nie „gziły” na pastwisku, a koniom zębów, aby były zdrowe.
Podobnie jak w Boże Narodzenie, także iw Wielka Niedzielę nie można było w dzień
spa, bo w lecie nie miało się szczęścia w zbieraniu grzybów.

XII. Emaus

Tak zwane powszechne jeszcze w okresie międzywojennym procesje na cmentarze
połączone z ofiarami za zmarłych, które wystąpiły w pierwszym lub drugim dniu Wielkanocy.
Obecnie zwyczajowy jest w kilku miejscowościach, najciekawsza forma ma w
Wielopolu Skrzyńskim. Na modlitwę z użyciem się w Wielkiej Niedzielę po biciem w
bęben - według tradycji zdobyty pod Wiedniem i przywiezionym przez wojsko króla Jana III
Sobieskiego, który miał problemy w Wielopolu. To przewodnicy, prowadzący przez
przewodnika, udają się na wzgórze przy dawnej drodze zwanej „cesarskim gościńcem”. Tam
nadal używa się urządzenia, które jest używane przez mieszkańców na figurę św. Jana Nepomucena.
śpiewał pieśni wielkanocne, a na podstawie tej części modlitwy -
pieśń o św. Rozalii Pustelnicy, patronka „morowego” powietrza. Potem wszyscy
przechodzą na tzw. „choleryczny” cmentarz, gdzie padlimi za zmarłych, litanią do
Wszystkich Świętych i zmarłych Anioł Pański obrzęd kończy się i ludzie rozchodzą się do
domów.

XIII. Lany Poniedziałek

Tego dnia, który nazywano „oblewanym”, od rana chodzili kawalerowie i oblewali
dziewczęta. Nie należy umieszczać urządzenia, którego nie przyszli narażona była na
groźne dokumenty. Sens tego zwyczaju wyjaśniono zachowanie kawalerów w Lecce koło
Błażowej. Przychodząc do dziewczyny mówi: „My cię dzisiaj oblejemy to się rychło
wydasz”. Oblanie było odprowadzane sympatii do dziewczyny. A jeśli kawaler chciał się żenić z
panną, to musiał ją „obowiązkowo” oblać. Za oblanie dziewczęta rewanżowały się pisankami,
ale wyznaczały je tylko tym, którzy „wartali tego”. Chłopcy potem przechwalali się, który z nich
dostał najwięcej napisanek.
Jak wspominano: „dawniej lali padanie jak licho, a nawet wrzucali dziewczyny do
stawów.”
Gorzej, jeśli dziewczyna była nie lubiana przez chłopców. zdarzało się, że
oblewali ją gnojówką.
Jeszcze w okresie międzywojennym chodzili po wsi „śmiguśnicy” przebrani za
„dziadów” i „cyganów”.
W Mieleckiem znany był zwyczaj „śmigurtów”. Chodzili najczęściej parami - jeden
przebrany za „babę”, a drugi za „dziada”. Byli przepasani słomianymi powiększonymi, w
, szpiczastych czapkach. Baba nosiła koszyk, do którego zbierała jaja po złożeniu
życzeń. Oblewano ich także wodę. W Łączkach Brzeskich (Ropczyckie) „dziad” miał
słomiany bat, będący źródłem trafił domowników, oraz „baba” - słomianą kukiełkę dziecka.
Wygłaszali orację:
Pod Krakowem, pode Lwowem
Posłuchajcie co wam powiem.
Jest tam kościół murowany,
Kukiełkami obijany.
A kto idzie koło niego,
To kukiełka chyb na niego…
Życzenia „śmigurtów” były bardzo - a zawsze raz - z życzeniami
noworocznych „drabów
W Wielkiej Niedzielę albo w Lany Poniedziałek zwykle po sumie i po obiedzie,
gospodarze i gospodynie chodzili święcić pola. święconej w

kościół w Wielkiej Sobotę. Święcąc pole w każdym „stajonko” wtykano gałązki ze stare
palmy. Miały przewlekłe uprawy przed stopniem.

XIV. Majówki

występują sporadycznie w okolicach Leżajska i Kolbuszowej, poprzednio
podzielone na szerzej, bo także w okolicach Łańcuta i Rzeszowa. Uchodzi za
jeden z bardziej charakterystycznych obrzędów lasowiackich iz tym obszarem są określone
kojarzone.
Majówka, zwana „wichą” lub „majem” jest to jodełka lub świerk, wysokie na
długich metrach, podzielone na jednostki i kory, z pozostałym wierzchołkiem, który
przybierano wstążkami, w późniejszym okresie także choinkowymi lampkami i często białoczerwoną
flagą nawiązującą do 3-go Maja.
Ustawiano je w nocy z ostatniego kwietnia na pierwszego maja, przed domami panien na
wydaniu, często w tajemnicy, aby zaskoczyć i jej rodziców. W wielu
przypadkach było to równoznaczne z oświadczynami lub zapowiadało takowe. W połowie
miesiąca - nocą z 14 na 15 - „odnawiano” majówkę usuwającą starą a stawiającą nową.
Postawienie majówki było zdarzeniem z oświadczynami. Jeśli kawaler był mile widziany
przez urządzali „gościnę”, połączoną często z „muzyką”. Postawienie majówki było dla
dziewczyny poważnym, chociaż łączyło się ze sporymi kosztami.
W tym samym czasie dziewczynyom nie lubianym, kawalerowie, w tajemnicy, wieszali na
drzewie lub umieszczali na dachu albo w niedostępnym miejscu „dziada” inaczej
„paskudnika”. Było to kukła słomiana, ubrana w stare ubrania, z butelką przywiązaną do ręki.
Uderzyło wyeksponowane genitalia z buraków pastewnych i pastewnej marchwi. Zatem
„wyróżniona” dziewczyna była pośmiewiskiem całej wsi.
Maje były znane w Europie: we Francji, w Niemczech, Anglii, Szwecji, kontroli,
Rosji. Do dziś zwyczaj ten żywy jest w Austrii i Słowacji. Zwyczaj ów polega na ustawieniu
drzewka w centrum wsi. Przy nim odbywała się zabawa. W sposobie postępowania dzieje się to
w Rakszawie iw Łoinach (przysiółku Woli Żarczyckiej). Wybierano w tym celu najwyższego
jodłę, tak, że z lasu było około czterdziestu mężczyzn. Po okorowaniu pień malowano w
białych i czerwonych paskach, oddział przybierano kolorowe wstążki a na szczycie wieszano
flagę biało-czerwoną. Nieopodal majówki układano wtyczkę z biurka, której tańczono.
Majówki stawiano majowym solenizantom, szczególnie Stanisławom, a także przed
kapliczkami, tam gdzie schodzono się na majowe modlitwy.

XV. Zielone Świątki

Zielone Świątki rozpoczynają okres letni. Znaczenie takich atrybutów jak kwiaty,
zioła, zielone gałęzie i ogień. Domy główne gałęziami buka, kasztana, jesionu, klonu
czy brzozy. Nigdy nie strojono oddziałami wierzby, które uchodzi za drzewo z
diabłem. W Mieleckiem nad drzwiami wieszano zioła i kwiaty. Na podwórzach iw
izbach rozrzucano tatarak. Ustawiano także w kątach całych snopków z nim. Na Pogórzu w
wigilię świąt palono na polach ogniska, Tam też przed domami panien na wydaniu
kawalerowie robili brama. Były to wkopane w ziemi szpalery brzózek albo tylko dwa,
związane czubkarni. Po postawieniu bramek śpiewano dziewczynie, aby rychło się
wydać, aby dobrze powodziło, aby była dobra gospodynią. Jeśli kawaler miał zamiar
żenić się z dziewczyną do „obowiązkowo”, musiał jej grać bramę.
Dziewczynom, które nie były lubiane robiono „despety”. Zatykano pod oknami jej
chałupy strachy na wróble, tak, nieraz ich zachód, nad drzwiami zawieszano
cebrzyk z wodą i gdy ktoś wyszedł z domu został oblany.
Zielone Świątki były także świętym pasterzy. W wigilię pasterze dostawali od
gospodyń jaja i słoninę i na pastwiskach smażyli jajecznicę. Na pastwiskach palono także
ogniska, szczególnie tam, gdzie parobcy wypasali nocą konie. W Rozwadowskim rogi krów
przystrajano wiankami z kwiatów, trawy lub gałązek. W Charzewicach po zapędzeniu krowy
do stajni pasterz zdejmował wianek z jej rogów i rzucał na dach. Ile razy wianek spadł na
ziemię, tyle lat miał jeszcze spadek krowy.
Wieczorami obiegano także pola obssiane zbożem z „ożogami”. Były to płonące kiczki z
dachem o przedłużonym na kiju. Musiało to zostać podjęte przed wydaniem zwaną „śniecią”.
W tym okresie obawiano się czarownic. Miały chodzić po łąkach i zbierać zioła, których
następnie używano, aby zapobiec chorobom i zwierzętom, przede wszystkim krowom, które otrzymały
mleko. Targające gałęzie wierzby zwane „rokitą” mówiły: „Rokita daj mlika, daję ci duszę i
ciało, bo mi się mlika zachciało”. Gospodynie obronić się przed czarami złożonymi z
szeregu czynności. Między innymi na zasobów stajni malowały wapnem krzyże.

XVI. Boże Ciało

W tradycji ludowej dominowały w tym okresie symbole roślinne: zioła i zielone zielone.
Miały chroniczne pola, zbiory, domy, ludzi i zwierzęta. Gałęzie, weź przystrajano ołtarze i
zatykano w zagony, chroniły przed gradobiciem. Wbijano je także w zagony kapusty, żeby jej
nie jadły gąsienice.. W Oktawy święcono wianki z ziół i polnych kwiatów: bławatków,
rumianku, kąkolu, macierzanki, rozchodnika, wryczu, dzikiej róży, a także z roślin
ogrodowych, „każdy kwiatek się prosi, aby go opuścić”. Chroniły domy od piorunów, a także
złożone w sąsiekach zboża przed gryzoniami. Wianki wieszano w różnych miejscach; w
sieni, w komorze lub na zewnątrz nad drzwiami, żeby chroniły dom od piorunów.
Ziół używano w praktykach leczniczych i do odczyniania uroków. Dymem z wianków
okazało się chorych ludzi lub zwierząt. Napar z ziół dawano do picia krowiego po wycieleniu,
a szczepionki „okurzało” się je. Gospodyni następnie następnie na patelnię lub glinianą „rynkę”
rozżarzone węgle i kruszyła się na nią zioła. Lasowiacy zielem łuszm „łuszcz” okadzali twarz,
aby nie ranić oczu. Zabieg ten nastąpił przed wschodem słońca, a więc w porze,
w której wykonywano czynności magiczne. Gdy nadciągała burza, święcony rozchodnik
wrzucano do kawałka, aby dym z niego rozpędził chmury. narzędzia wieszane na ścianach
frontowych domów i urządzeń elektrycznych przed piorunami. Jak
zagrożenie wierzono - w „Oktaby” kobiety mogą zaszkodzić ludziom i bydłu. W
okolicach Kolbuszowej wiercono w progu stajni otworu, do którego gospodyni wlewała mleko.
Potem wkładała rozpalony ząb od brony. Czarownica została dostarczona w momencie dostarczenia boleści i
pojawiała się o litość. Przez oktawę Bożego Ciała nie wolno prać kijankami, aby
nie sprowadzić burzy, która może zniszczyć dojrzewające broń.
Wianki wieszano w różnych miejscach; w sieni, w komorze lub na zewnątrz nad
drzwiami, żeby chroniły dom od piorunów. Kiedy szła chmura burzowa zadziałała z wianka
na dostępą blachę lub węgle. Uchodzący z komina dym miał odganiać burze.

XVII. Wigilia Św. Jana (23 czerwca)

Wigilia świętego Jana Chrzciciela przypada na okres letniego przesilenia, kiedy
rośliny wchodzą w stan najbujniejszego rozkwitu. Czy św. Jana już by po sianokosach:
„Na święty Jan stóg stoi jak pan”. Lato oznacza zwycięstwo życia i przyrody. Te rośliny charakteryzują się
czarodziejską mocą, szczególnie ziołami i kwiatami.
Ta najkrótsza noc w roku była za porę tajemniczych i dziwnych zjawisk. Ziemia
ukryta w ukrytych postaciach skarbów, woda uwalniana się i uwalniana przez niebezpieczne, bo
uwalniana od panujących nad nią demonów, a na rozstajach dróg harcowały diabły i
czarownice.
Długotrwała tradycja o szukaniu czarodziejskiego kwiatu paproci. Kto ma dostęp do
wszystkich skarbów ukrytych w ziemi. Aby znaleźć dziesięć kwiatów, które spadły na dół,
przez dziewięć dni odmówił pacierza. Mawiano, że kto rozetnie sobie
palec iw ranę zapuści kwiat, to miejscem tym wyraźnie każdy zamek.
Opis świętojańskiej sobótki z II połowy XIX wieku opuścił Wincenty Pol, geograf, podróżnik,
znawca i miłośnik folkloru: „Znacznie przed wszystkimi, w dniu wigilii św. Jana, powstał ruch
między dziećmi wiejskimi i pastuchami wioski; wystąpił jak się wyrazić zwykli
„ściągać sobótkę”, tj. znoszące gałęzie jałowca i jodeł, świerków z lasu i języki wykaz na bitym
gości na drodze wiodącej z Sanoka do Humennego, w miejscu, gdzie są prawie wszystkie
wygony bydła z lasów iz pól przed wioską zbiegały, w naturze dolinie Osławy. Przeszło dwie
godziny trwałe ta robota, a odprawiała się gorliwie wśród radosnych krzyków dzieci i na
wielkiej córki pastuchów. Wszystkie trzy wioski spędzono razem, gdy zatrzymały się na stronie,
pomiędzy nimi a wioską wznosił się stos, który miał całą szerokość dostępną, a zasięg
był wysoko wystryszony. Gdy zmierzch już zapadał, zaczął ciągnąć od wioski starszej niewiasty i
dziewki, a za nimi szli gwarzący, palący lulki gazdowie i obstąpili stos dookoła a niewiasty
zasiadłszy brzeg nad drogą wyniesiony poczęły pieśnią. Ściemniło się w końcu – czas był
spokojny a noc ciepła, czerwcowa. Z daleka szumiała po jazach Osława. Roje świętojańskie
muszek pełzały dookoła ... Zapalono sobótkę. Z trzaskiem zagrożenia w jednej chwili
, skacząc i klaszcząc w ręce, które są obciążone dziećmi. Oto łagodne twarze
naszych Górali. Ogień wzmagając się coraz wyżej, oświecił całą okolicę, a ryk bydła przerażonego ogniem, odgłos tysiącletnich pieśni, śmiech niewiast, radość dzieci, ten gwar na koniec mocy gazdów – to wszystko razem odpadło przy czystyj zieloności czerwcowej, czerwonej łunej oświeconej, i przy tym spokoju nocnym, w którym pojawiają się ciemne świerkowe gory nad Osławą wznosiły. Gdy stos na wpół opadł, zaczęto na gwałtowny pędzić bydło w ogniu, iz rykiem skakało bydło przez gorejące jeszcze ognisko. Za nim i przed nim skakali tam i sam chłopaki po wiele razy, hałas wielki czyniąc ... Gdy przygasł, poczęli się z wolną rozchodzić gazdowie ... Niewiasty wracają z pieśnią do wioski ... Góralska ligawka, trąba nocj straży, ozwała się od cerkwi i dworu ...a poza pozaj świerkowej góry podsłuchali się z wolnymi miesiącami i wrócili spokojnie w nurty Osławy a oił świecą dym sobótki, który się błękitnawym pasem przewlekał po dolinie”. XVIII. Wieńcowiny Ta forma zamknięcia urządzeniazana była ciałem nawet w latach 50-tych opiekuńczego wieku. Jeszcze w początkach XX zarządzającego używaniem sierpów, stąd

















zachodzi konieczność zatrudnienia przy dużej ilości osób, szczególnie kobiet.
Wieńcowiny urządzano po sprzątnięciu ostatniego połączenia, które zostało wyjaśnione przez wies.
Na polu pozostawiania części z najładniejszym zbożem iz niego zbierano na samym
końcu otrzymującym snop. Przystrojony polnymi kwiatami pojawił się do zagrody
przodowników, żniwiarka, która w czasie pracy dyktowała tempo. Idąc śpiewano pieśni do
Matki Boskiej: Serdeczna matko, Gwiazdo śliczna wspaniała. Kiedy przechodzono koło
potoku zaczajeni kawalerowie (parobcy) oblewali snop i przodownice mycia. Bywało też, że
oblewania zagrażało zagrodzie, kiedy gospodarze wychodzili po wieniec.
Gdy orszak dotarł do zagrody śpiewano:
Dobre my żeńcy byli,
Bo my wszystko wyżyni,
Nażeni my kopeczek,
Jak na niebie gwiazdeczek,
Najświętsza Panna żena,
Żeńców sobie najena,
Najena sobie żeńców,
Panienek i młodychów
Gospodarzu wyjdź do nas,
Wykup se wieniec od nas,
Bo jak go nie wykupisz,
Nasienie se zagubisz.
Trzeba się zapytać parobeczka,
Gdzie miejsce dla wianeczki,
Czy w stodole
Czy u gospodarza na ukradł
Gospodyni niepyszna
Po wieniec sama wypadła,
Bo nam leciała ślina,
Aby się napić winka.
Potem gospodarz częstował winem lub piwem {„przygotował coś honorowego, nie
maślankę”). Poczęstunku przodownika wprowadzony do izby i trzymając snop, okręcając się z
nim śpiewając:
Kołem wianeczku, kołem
Nad gospodarzami stołem
i stawiał snop na stole.
Kiedy snop stał na słuchał śpiewano:
Rum wianeczku, rum
Komu ja cie dum,
Nasz gospodarz nie jest głupi
I wianeczek se wykupił,
To ja mu go dum.
Potem gospodarze częstowali wszystkich kieliszkiem wódek, zaczynając od
przodowników, którzy dostarczali także pieniądze. Zamożni gospodarze podają żeńcom papierosy i
żniwiarkom chustki. Snop stał przez kilka dni, następnie wynoszono go do stodoły, młócono a
ziarno mieszano z ziarnem siewnym.
Po czestunku opuściło izbędne i na podwórzu zaczyna się zabawa. Ale najczęściej
„muzykę” urządzano w najbliższą niedzielę.

XIX. Matka Boskie Zielnej (15 sierpnia)

W tym dniu święcono w kościołach bukiety kwiatów ogrodowych, do których dodawano
kłosy wszystkich zbóż, jabłek i makówki. Zwyczaj święcenia tłumacza kwiatu legendą,
która mówi o tym, gdy odkryto trumnę matki Bożej, zamiast jej znaleźć kwiaty.
Być może dlatego dawano święcone w Zielną bukiety do trunny zmarłemu..
Bukiety te trzymają się w różnych miejscach; miejsca komorze, zatknięte pod strzechą, w
sieni albo w stodole. je też przez kilka dni w zagonach kapusty przez chroniły przed
gąsienicami a potem zabierano.
Kiedy 8 września w Matki Boskiej Siewnej rozpoczynano siewy ozime, ziarno z
poświęconego bukietu mieszano z ziarnem siewnym.
Używane kwiaty okadzano chore lub „zauroczone” krowy, a także wyganiane po
raz pierwszy na pastwisko. Chorym krowom dawano do napoju wywar z bukietów.
Tradycyjnie w tym dniu święcić się wieńce dożynkowe. Miały jeden zwyczajowo
zamknięty korony, którego każde ramię było z innym zboża.. Wieńcom wiezionym na
wozach kontrolnych banderie konne..
Wieniec wieziono zwykle na drabiniastym wozie zaprzężonym w cztery dorodne konie.
Towarzyszyły mu ubrane po krakowsku drużki. Byłoby ich od czterech do dwudziestu czterech.
Odpowiednio do ilości drużek był też podwójny swatów ubranych po rzeszowskich w „siwych”
(niebieskich) spodniach i kamizelach iw „makowych” (czarnych) kapeluszach. „Swacia”
przybyli na wierzchem na koniach przybranych białymi i czerwonymi wstążkami. Prezentowali się
bardzo dobrze, ponieważ „dawniej umieli używać, bo służyli w kawalerii”. Nie raz też dając po
drodze pokazy jeźdźców umiejętności.
Wieńce zostały w kościele do atki Boskiej Siewnej, a potem je zabrało. W zasadzie
wieńce święcono we dworach, natomiast u gospodarzy, zarówno bogatych jak i biednych, przede wszystkim
w miejscowościach Rzeszowa symbolem oznacza, że ​​żniw był snop z ostatniego zżętego zboża, często
owsa.

XX. Wszystkich Świętych I Zaduszki (1 i 2 listopada)

Do tego święta przywiązywano duże, szczególnie znaczenie, gdy jeszcze wierzono,
że zmarli powracają na świat, między żywych, odwiedzają domy i pola. For obawiano się
spotkań z nimi. Wierzono też, że obiegowe dusze zbierały się w kościele, gdzie zmarły
kapłan odprawiany jest przez służbyo. Gdyby człowiek wyszedł w tym czasie do kościoła
rozdrażnione rozszarpały by go .W tradycji ludowej większej wagi przywiązywano do Dnia
Zadusznego. W tym dniu szczególnie wspominano zmarłych i modlono się za nich.
Gospodynie piekły małe żytnie chleby, udostępniane przez obdarowywane licznie gromadzącym się u
bram cmentarzy żebraków, aby modlili się za zmarłych. Ich odpowiedź jest
skuteczniejsza niż odpowiedź na pytanie ludzi.
Święto zmarłych rozpoczynało cykle obrzędów późnojesiennych, które spożywają święta
Bożego Narodzenia.

000